Patrząc na "rewelacje" ostatnich dni, nie sposób nie dojść do wniosku, że jesteśmy mistrzami w generowaniu tematów zastępczych. Ktoś kichnie dla żartu, a od razu odezwie się wielu urażonych, którzy nie dostrzegą w tej fizjologicznej reakcji organizmu powodu do powiedzenia "na zdrowie" lecz stwierdzą z powagą, iż mamy tutaj do czynienia z jawną chęcią oplucia bliźniego. Szczególnie jest to niesmaczne, gdy w roli obrońcy tłamszonych występują osoby publiczne lub te, od których należałoby oczekiwać reakcji wzorcowej, mającej zaprezentować społeczeństwu postawę godną pochwały.
Takim przejawem walki z grzechami niepopełnionymi była ostatnia reakcja trojga cnotliwych ponad miarę posłów, którzy dostrzegli w jednym z programów kabaretowych przejawy braku szacunku. a wręcz obrazę kościoła, wiary i pierwszego jej piewcy. Bo przecież ból brzucha czy zęba jest obcy głowie wielu milionów wiernych! Biały dym oznaczać może tylko jedno! Nazwa "kremówka" też jest przypisana określonej Osobie i wara śmiertelnikom, bo będzie źle!
Dlaczego w tym podłym świecie tak być musi? Skąd się biorą takie skrajne reakcje, brak lekkości i polotu? Taka dzikość w prezentowanych poglądach i ocenach? Dlaczego tak niewielu ludzi uważa, że lepiej się nie odezwać i uchodzić za głupca, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości? Koko koko Euro spoko, niech zwycięża "oko za oko"! Może za to ktoś pochwali? Może poklepie po plecach dziarskiego obrońcę? Czy naprawdę naród jest tak ciemny w swej mądrości, że doceni zabiegi tak walecznego stróża cnót wszelakich?
Obawiam się, że takie reakcje świadczą nie tylko o ciemnocie i upośledzeniu osób je prezentujących, ale niestety o czymś gorszym. W ogromie informacji, którymi jesteśmy na codzień bombardowani rozmywa się to, co najważniejsze. Łatwiej jest zaistnieć w błahym temacie niż zaprezentować sensowne rozwiązanie, mające na celu poprawę w dłuższej perspektywie bytu wyborców. Bo przecież najważniejsza jest informacja, mówiąca o tym, że ilość studentów w naszym kraju zwiększyła się wielokrotnie niż fakt, że w większości to geniusze od marketingu i zarządzania. A na polibudach organizuje się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz