Długo nie rozumiałem przekleństwa, jakie za sobą niesie to powiedzenie. No bo jak to? Czasy ciekawe, perspektywy wielkie... Dzisiaj - niestety - codziennie jestem uświadamiany i przekonywany, co do sensu tych kilku prostych słów.
Odpalam telewizję i słyszę, że po nocnych "uzdrowieniach" udało się uchronić Cypr od zagłady. UE pomoże - a jak! Na nią zawsze można liczyć! Zabierze ludziom ich oszczędności, dołoży milka milionów, które w stosowym czasie wyrwie z nawiązką, i pięknie będzie. Ale najciekawsza jest postawa Rosji, która najpierw powiedziała, że rosyjskiej mafii nikt jeszcze nie okradł, a później, mając zamiar zagrać unii na nosie, zastanawia się, w jaki sposób pomóc Cypryjczykom. Nie trzeba być specjalistą od protokołu dyplomatycznego, aby dostrzec, jakim to jest policzkiem dla europejskiego gwaranta szczęśliwości. O zachęcie dla ewentualnych kandydatów do zasilenia tego "zacnego" grona demokratów już nie wspomnę...
Jako, że nie samą polityką człek żyje, mamy też słów kilka słów o elementarnej uczciwości - nie mylić z lizidupstwem i pazernością! Były biskup polowy, po odsłużeniu kilku lat w szeregach WP otrzymuje bajeczną emeryturę. Nie było by w tym nic zdrożnego gdyby nie fakt, że... otrzymuje ją niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Bo prawa emerytalne osiąga się po 15 latach służby i to w wymiarze 40% ostatniego uposażenia. Ale nie jego pazerność! Jego nie dotyczy ustawa pragmatyczna, która reguluje zasady odejścia, jak również w jego przypadku niewłaściwym jest 32 art. Konstytucji RP. Równi i równiejsi. Szkoda, że przed laty, o powyższych nieprawidłowościach wspominał tylko Urban, ale przecież jego opinia może budzić tylko odrazę, a nie powodować zainteresowanie ZŁODZIEJSTWEM powołanych do interwencji instytucji państwa. Zobaczymy, na ile przekonujący w tej kwestii będzie "Fakt", który podchwycił temat...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz